Gorzów to jedno z nielicznych miast w Polsce, w którym nie ma tak dużego problemu z uciążliwymi owadami. A to dzięki systematycznie prowadzonej dezynsekcji. Już od 2001 roku – opowiada Tadeusz Ciejka z firmy Fast Protektor, która w Gorzowie prowadzi opryski przeciwko larwom meszek.
Wydział zarządzania kryzysowego gorzowskiego magistratu na bieżąco monitoruje tereny przy zbiornikach wodnych. Punktów pomiarowych jest aż 64. – W każdym z nich sprawdzamy ilość larw owadów w litrze wody. Działania podejmujemy, gdy jest ich więcej niż 100. A kilka dni temu w Kłodawce było ich przeszło 200, a w kanale Deszczańskim powyżej 300 – wyjaśnia Ryszard Stefaniak, kierownik referatu ochrony ludności.
Akcja walki z meszkami i komarami oficjalnie rozpoczęła się dziś. Pracownicy gorzowskiej firmy Fast Protektor wyszli na miasto po godz. 9. Mieli do zaliczenia 32 stanowiska wzdłuż rzeki Srebrnej, Kłodawki oraz kanału Deszczańskiego. Przy każdym z nich bezpośrednio do wody pryskali ok. 12-15 minut. Używali środka owadobójczego larwicyd. Zwalcza on jedynie larwy meszek oraz komarów, jest całkowicie niegroźny dla ludzi, zwierząt i ryb.Same opryski kosztują 24 tys. zł. Kolejne 6 tys. magistrat wydaje na monitoring . Za te pieniądze urzędnicy mają co dwa tygodnie dostawać specjalne sprawozdania Gdy larw znów będzie dużo, zakontraktowana firma po raz kolejny wkroczy do akcji. – Pracujemy głównie na terenie miasta. Ale czasami dostajemy zlecenia z pobliskich ośrodków wypoczynkowych. Przeprowadzanie dezynsekcji w przydomowych stawach mija się z celem, zazwyczaj są tam ryby, które same radzą sobie z larwami owadów – przyznaje Tadeusz Ciejka.Od czego zależy ilość meszek? Od jakości, temperatury i poziomu wód. Specjaliści zapewniają, że mimo uciążliwej, zimowej powodzi i długo stojącej wody mieszkańcy Gorzowa i okolic nie powinni obawiać się inwazji meszek. Co innego komary. – W przypadku tych owadów poziom, i co za tym idzie łatwiejszy i większy dostęp samicy składającej jaja do wody, ma wpływ na większy wylęg. Za zwalczanie tych owadów zabierzemy się po odpowiednim sygnale z monitoringu – mówi kierownik Stefaniak. Zrzuty wykonywane są tylko do wody ze względu na ich największą efektywność. Opryski naziemne są zdecydowanie droższe i będą wykonywane w ostateczności.
Źródło: Gazeta Wyborcza Gorzów
